2017-10-04
HOME

10 pytań do Zuzanny Wachowiak, współwłaścicielki marki Bizuu

Siostry Blanka Jordan i Zuzanna Wachowiak kilka lat temu stworzyły markę odzieżową, która bardzo szybko zdobyła uznanie klientek i zainteresowanie branży. Dziś Bizzu proponuje kolekcje dla modnych indywidualistek, wyrażające ambicje i pasje współczesnych kobiet. Specjalnie dla nas Zuzanna Wachowiak odpowiada na 10 pytań związanych z projektowaniem.

 

Jak wspominasz swoje pierwsze spotkanie z modą?

Pierwszy raz bardzo realnie pomyślałyśmy nad założeniem własnej modowej marki, kiedy ja miałam przerwę w pracy z powodu urlopu macierzyńskiego, a Zuzia w tym czasie z powodzeniem projektowała wnętrza. Zupełnie nagle pojawiło się bardzo duże zapotrzebowanie na suknie na wesela dla naszych koleżanek. W sklepach nie było nic ciekawego, a nasze koleżanki ze względu na to, że zawsze coś sobie wymyślałyśmy i zawsze miałyśmy coś innego niż to, co było dostępne, zapytały, czy mogłybyśmy przygotować coś dla nich. To była taka iskra, która zmobilizowała nas do stworzenia pierwszej minikolekcji, a za chwilę otworzenia naszego pierwszego, małego butiku w poznańskim Starym Browarze.

 

Kto lub co jest dla Ciebie największą inspiracją?

Miłość do mody zaszczepiła nam babcia – najpierw w naszej mamie, która później przekazała ją nam. Śmiało możemy powiedzieć, że nasza babcia w tamtych trudnych czasach była ikoną mody w swoim mieście. Prowadziła w Toruniu świetnie prosperujący butik. Ubierała się rewelacyjnie. Kobiety przychodziły do niej do sklepu, żeby podpatrzeć, co ma dziś na sobie. Czego nie włożyła na siebie, znikało zaraz z półek. Moda od zawsze była obecna w naszym życiu. Nigdy nie sądziłyśmy, że będziemy z nią kiedykolwiek związane zawodowo.

 

Minimalizm, funkcjonalność czy ekstrawagancja?

Jak powstawało BIZUU, marzył nam się raczej polski odpowiednik francuskich i włoskich marek premium. Dziś szyjemy ubrania, które można założyć i do pracy, i po pracy, na rodzinną uroczystość i na wielkie wyjście. Mamy kilka linii: limitowaną – czyli premium, BIZUU APRES-MIDI – ubrań bardziej przystępnych cenowo, casuallowych, wygodnych, prostych, praktycznych.

 

Co jest najważniejsze, kiedy pracuje się nad nową kolekcją?

Otwartość na nowe i śmiałość w poszukiwaniu ciekawych rozwiązań to nieodłączny element dzisiejszego projektowania. Generalnie jesteśmy wierne swojej intuicji, która nigdy nas nie zawiodła. Nasza misja to spójność i współpraca ponad wszystko – BIZUU to akronim naszych imion. Każda kolekcja, która wychodzi spod naszej ręki to końcowy efekt i wynik wspólnej pracy – od poszukiwań inspiracji, krojów, fasonów po materiały – kolorem i strukturą nawiązujące do przyszłej kolekcji.

 

Jaki jest przepis na sukces?

Może to zabrzmi banalnie, ale motto naszej licencyjnej kampanii Barbie YOU CAN BE ANYTHING pokazuje, jak marzenia przekładają się na rzeczywistość, w której siła woli odgrywa najważniejszą rolę. Autorski przemyślany pomysł i wiara w to, że musi się udać, to jedyna słuszna wskazówka, według której same zaczynałyśmy.

 

Twoje ulubione miejsce do pracy?

Pracownia. To zdecydowanie miejsce, które inspiruje nas do tworzenia. Inspiruje samo miejsce, przestrzeń, ale i klientki, przyjaciele, którzy przychodzą nie tylko zrobić zakupy, ale tak po prostu podzielić się z tobą swoją codziennością, zwyczajnie porozmawiać.

 

Najgorszy trend, który nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego?

Podobno w modzie wszystkie chwyty dozwolone, a im większe szaleństwo w doborze ubrań, tym lepiej. Jednak ślepe podążanie za modą nie zawsze popłaca. Dla nas taką modową wpadką były popularne w latach 90. kreszowe dresy, które ukrywały kobiecą sylwetkę i z całą pewnością nie dodawały urody.

 

Klasyki, bez których nie możesz funkcjonować?

Zdecydowanie prosta czarna sukienka – miałyśmy kilka modeli na przestrzeni różnych kolekcji. Coś, co sprawdzi się na wieczorne niezobowiązujące wyjście, ale też będzie odpowiednie na elegancką galę. Coś z przeciwległego bieguna mody – czyli dres. Dzianina to odskocznia od elegancji – czasem masz po prostu ochotę wskoczyć w coś wygodnego i niezobowiązującego.

 

Najtrudniejszy moment w prowadzeniu własnej marki?

Może to zabrzmi mało oryginalnie, ale najtrudniejszy był początek. Moment weryfikacji, czy podążanie za marzeniami przełoży się realnie na biznes. Dla nas było to potwierdzenie, że podjęłyśmy słuszną decyzję, po raz kolejny kierując się intuicją.

 

Jeśli nie projektowanie to…

Rodzice uczyli nas od dziecka – a jest nas trójka rodzeństwa – że człowiek musi zdobyć dobre wykształcenie i mieć porządny zawód. Nasza mama jest lekarką, ojciec – inżynierem, a starszy brat – prawnikiem. Projektowanie to jednak nasze przeznaczenie, nie ma innej alternatywny. Przekonałyśmy się o tym zaczynając swoją drogę zawodową. Ja z powodzeniem projektowałam wnętrza, Blanka wybrała prawo, idąc w ślady brata. Jednak cały czas brakowało nam tego czegoś, co dzisiaj daje nam spełnienie i zadowolenie z tego, co robimy.

zamknij